Do młodych mam słów kilka, czyli doświadczona matka radzi: Nie przeszkadzaj!

Drogie Młode Mamy, ciekawa jestem ile już macie – kupionych, pożyczonych, ściągniętych z Internetu – poradników na temat rozwoju maluszka 🙂 Ja miałam kilka i to dosyć pokaźnych rozmiarów. I co? I nie miałam czasu do nich zaglądać… Jeśli miałam jakiś problem to raczej pytałam znajomych albo szukałam w internetach. Jeśli wszystko było ok jakoś nie czułam potrzeby, żeby sprawdzać, co moje dziecko powinno już umieć.

 

Oczywiście nie uważam, że poradniki są złe – jeszcze będąc w ciąży fajnie sobie poczytać, jak to wszystko będzie mniej więcej wyglądać. Jednak właśnie z zastrzeżeniem, że tam wszystko jest „mniej więcej”, bo – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – każde dziecko jest inne i większość nie mieści się w poradnikowych ramkach.

Jaka jest zatem moja rada? Nie skupiać się na tym „kiedy” dziecko osiągnie kolejne kroki milowe, ale na tym co zrobić, żeby osiągnęło je we właściwym dla siebie czasie.

Jak już pewnie wspominałam mój mąż jest fizjoterapeutą, wśród znajomych mamy również wielu przedstawicieli tego zawodu (w tym fizjoterapeutów dziecięcych). Dbając o prawidłowy rozwój ruchowy naszych dzieci kierowaliśmy się więc (chociaż ze skruchą muszę przyznać, że nie zawsze) radami ludzi, którzy wiedzieli o czym mówią. Słuchałam też zawsze bardzo uważnie tego, co mają do powiedzenia ciocie znające się na logopedii czy będące pedagogami dziecięcymi. A do tego dokładałam zawsze trochę rodzicielskiej intuicji (która zawsze pojawia się we właściwym momencie) 🙂

Nie jestem ekspertem, nie będę więc pisać, jak wyglądają kolejne etapy rozwoju.

Poniżej tabelka przedstawiająca kroki milowe, ale – tak jak pisałam – nie panikujmy, jeśli nasze dziecko „spóźni się” o kilka tygodni. Niemniej jednak, jeżeli coś wzbudzi Wasz niepokój nie miejcie też oporów przed wizytą u specjalisty (pediatry czy fizjoterapeuty właśnie).

A pod tabelką kilka zasad, które u nas bardzo dobrze się sprawdziły.

Wiek Duża motoryka Mała motoryka Mowa – język Funkcje poznawcze
noworodek dodatni odruch Moro odruch podparcia
zgięciowa pozycja ciała
odruch chwytny odruchy szukania i ssania
zwraca się w stronę dźwięku
uśmiecha się w odpowiedzi na głos
różne okrzyki
ogniskuje wzrok w odległości ok. 25 cm
odwraca się w kierunku bodźców wzrokowych
preferuje twarz ludzką (oczy), obiekty kontrastowe, kolorowe, wysoki głos
2 miesiące unosi głowę do 45° w leżeniu na brzuchu trzyma włożoną do ręki grzechotkę nieartykułowane, gardłowe dźwięki wodzi wzrokiem w poziomie
4 miesiące odruch toniczny szyjny asymetryczny
unosi klatkę piersiową w leżeniu na brzuchu
składa dłonie w linii pośrodkowej ciała
leżąc na wznak, wyciąga proste ramiona w kierunku grzechotki
sięga po grzechotkę, chwyta ją i trzyma
grucha ogląda dłonie
bada otoczenie, rozglądając się wokoło
przewiduje czynności wykonywane o stałej porze
rozgląda się w poszukiwaniu opiekuna 
6 miesięcy zanik prymitywnych odruchów
podciąga się do siadu
siedzi z podparciem rękami z tyłu 
potrząsa grzechotką
trzyma klocek pomiędzy dłońmi, trzyma jeden klocek w każdej ręce, chwyt łokciowo-dłoniowy (nakładkowy, 4. i 5. palec),
chwyt promieniowo-dłoniowy (2. i 3. palec)
patrzy w kierunku osoby, która mówi do dziecka
wydaje dźwięki w odpowiedzi
śmieje się
uderza przedmiotami o siebie
rozwiązuje problemy metodą prób i błędów
szuka upuszczonego przedmiotu
9 miesięcy obecne odruchy posturalne
przekręca się w obie strony
siedzi stabilnie
przenosi obiekty, chwyt promieniowo-palcowy (kciuk z 2. i 3. palcem, bez udziału dłoni), dotyka płatka śniadaniowego typu Cheerios, chwyt zagarniający (2. i 3. palec zaginają się, zagarniając przedmiot do dłoni) patrzy na znane przedmioty po ich nazwaniu, zatrzymuje działanie, gdy usłyszy „nie”
wydaje dźwięki w celu zwrócenia na siebie uwagi
trwałość przedmiotu
bada twarz opiekuna
szuka ukrytej zabawki
12 miesięcy siada
raczkuje
podciąga się do pozycji stojącej
chodzi trzymane za jedną rękę
łapie toczącą się piłkę
chwyt pęsetowy
spontanicznie puszcza klocek do kubka
trzyma butelkę
odwraca się wołane po imieniu, rozumie rutynowe polecenia
celowo wokalizuje lub gestykuluje w celu kontroli zachowania (prośba: sięga, wskazuje, pokazuje do góry; odmowa: odpycha, odgina się) i relacji społecznych (przyciąganie uwagi: ruchy ramion i nóg; zabawa społeczna: naśladowanie klaskania; gest ilustrujący: pa-pa)
szuka przedmiotów ukrytych, gdy dziecko na nie nie patrzyło
badanie metodą prób i błędów
zabawki uczące „przyczyny i skutku” (naciska przycisk, aby zobaczyć coś pojawiającego się lub pociąga sznurek, aby usłyszeć dźwięk)
18 miesięcy wstaje, samodzielnie chodzi (wąska podstawa chodu, chodzi stopa za stopą [pięta do palców])
wchodzi i schodzi ze schodów, trzymając się poręczy 
wkłada klocki odpowiednich kształtów do otworów, ustawia dwa lub trzy klocki jeden na drugim
bazgrze: ołówek w zaciśniętej pięści
samo je (palcami)
wykonuje 1-stopniowe polecenia, wskazuje sześć części ciała
15 słów: nazwy, prośby połączone z gestami (podaje przedmiot, bierze rękę opiekuna, aby wysunąć w kierunku przedmiotu)
klaszcze z podekscytowania, ściska pluszowe zabawki (symbolicznie), potrząsa głową „nie” (odmowa)
w odpowiednim miejscu szuka przedmiotów ukrytych w momencie, gdy nie patrzyło
naśladuje stosowanie rzeczywistych rekwizytów (zamiata szczotką, uderza młotkiem)
używa przedmioty zgodnie z ich funkcją (szczotkuje włosy szczotką, pcha samochód zabawkę)
2 lata biega, skacze, kopie
rzuca piłkę znad głowy na odległość ok. metra
wchodzi po schodach krokiem dostawnym, bez poręczy
kopiuje linie pionowe
ustawia sześć klocków jeden na drugim
używa łyżki, pomaga się ubierać
50 słów, zwroty składające się z dwóch słów
mówi zamiast gestykulować
kiwa „tak”, „przesyła całusy”, „ciiii”, „piątka” (symbolicznie)
mowa w 50% zrozumiała przez obce osoby
symboliczne przedstawianie, proste udawane zabawy (zabawkowa miotła, kubek zabawkowy, kubek dla siebie/lalki, pcha samochód, aby go uruchomić)
planuje działanie bez wcześniejszych prób
próbuje sprawić, aby zabawki działały

 

(tabela na podstawie https://www.mp.pl/pacjent/pediatria/prawidlowyrozwoj/rozwojfizyczny/98430,wiek-wystepowania-kamieni-milowych-we-wczesnej-ocenie-rozwoju-dziecka)

 

KTO DO KOGO SIĘ WPROWADZA

Ze szkoły rodzenia, do której chodziliśmy, kiedy miała się urodzić Aparatka nie pamiętam już zbyt wiele szczegółów. W głowie została mi jednak pewna złota myśl – kiedy czekacie na narodziny dziecka i myślicie, jak się na to wydarzenie przygotować, zastanówcie się, kto do kogo ma się wprowadzić. To dziecko jest nowym członkiem rodziny i pojawia się w pewnym już istniejących warunkach. Nie chodzi o to, żeby wywrócić do góry nogami swoje życie i przeprowadzić generalny remont w domu. Jeżeli dzidziuś nie jest skrajnym wcześniakiem i nie ma żadnych poważnych problemów zdrowotnych, to naprawdę może funkcjonować w normalnych domowych warunkach. Normalnych = takich, w jakich Wy funkcjonujecie i Wam jest dobrze.

Oczywiście jakiś kącik dla bobasa trzeba przygotować, ale moim zdaniem nie ma potrzeby wprowadzania rygorystycznych zasad dotyczących sprzątania czy higieny. Dziecko musi mieć do czynienia z różnymi istnieniami, z bakteriami też 🙂

 

PO PIERWSZE, NIE PRZESZKADZAĆ

Jeśli chodzi o rozwój ruchowy, to dziecko samo doskonale wie co, jak i kiedy ma robić. Rolą rodziców jest nie tyle wspomaganie, co nie przeszkadzanie. Specjaliści odradzają wszelkie leżaczki, huśtawki itp. Zdecydowanie lepsze dla malucha są różnego rodzaju maty położone na podłodze (i to już od pierwszych tygodni życia). Od początku warto też dziecko układać na brzuszku – pozycja ta nie tylko stymuluje rozwój ruchowy i pomaga ćwiczyć koordynację, ale też wspomaga perystaltykę jelit i przeciwdziała kolkom. Leżenie na brzuchu wzmacnia mięśnie grzbietu i klatki piersiowej, wspomaga też prawidłowy rozwój stawów biodrowych. Niemowlę rozwija się na naszych oczach – uczy się odpychać od podłoża rączkami, unosić głowę, a z czasem turlać i pełzać.

A zatem układać malucha na brzuchu i na twardej powierzchni? Tak, jak najczęściej, ale bez przesady! Dziecku potrzebna różnorodność, a więc leżenie w różnych pozycjach. Poza tym niemowlaki nie za bardzo lubią pozycję na brzuszku – trzeba je więc zachęcać czyniąc ją jak najbardziej atrakcyjną. Jak? Na przykład kładąc dziecko na swoim brzuchu albo nosząc je leżące „na leniwca” na naszych rękach 🙂

Leżaczki-bujaczki do kosza? My korzystaliśmy (siłą rzeczy przy Bliźniaczkach w większym stopniu), ale staraliśmy się z umiarem. Podobnie z fotelikami samochodowymi – w tych pierwszych (nosidełkach) dziecko ma bardzo nienaturalną pozycję, więc tutaj też – tyle, ile trzeba.

O tym jak wyglądało nasze łóżeczko (przygotowane z myślą o nieprzeszkadzaniu) pisałam trochę TUTAJ

Jednym z najważniejszych zmysłów, za pomocą których niemowlę poznaje świat jest dotyk. Praktycznie całkowicie zrezygnowaliśmy z „łapek” zakładanych na rączki („żeby się nie drapało”). Nie ma też co panikować, kiedy dziecko bierze do buzi zabawki (oczywiście bez drobnych elementów) czy swoje rączki.

 

PO DRUGIE, NIE PRZESZKADZAĆ

Jeśli chodzi o kolejne etapy rozwoju ruchowego to (1) nie zasadzaliśmy, dopóki dziecko nie siedziało stabilnie – u nas akurat tak się złożyło, że kiedy dziewczyny już jako tako siedziały akurat mieliśmy wizytę kontrolną u ortopedy i on potwierdził, że już można sadzać na kolanach (ale np. na twardym krzesełku jeszcze nie) oraz (2) nie prowadziliśmy za ręce, dopóki samo nie chodziło (i tu ze skruchą muszę przyznać, że Aparatkę trochę tak próbowaliśmy przyspieszać…) i nie używaliśmy chodzików, które zaburzają swobodny i prawidłowy rozwój stawów biodrowych, narzucają nieprawidłową postawę itp. itd.

I jeszcze jedna bardzo ważna zasada (która wciąż budzi wiele kontrowersji) – nasze dzieci w domu nie chodzą w kapciach, a pierwsze buty na dwór dostały dopiero, kiedy zaczęły dobrze chodzić. Chodzenie boso wpływa pozytywnie na rozwój stopy, na jakość ruchu całej nogi, na wypracowanie prawidłowego wzorca chodu – zalet wskazywanych przez fizjoterapeutów jest bardzo dużo. Dodatkowo dzieci się hartują i nabierają odporności. A ile przy tym mają frajdy, kiedy na przykład mogą boso pobiegać po trawie czy piasku!

 

PO TRZECIE, NIE PRZESZKADZAĆ

Skoro już tak o tych „przeszkadzaczach” mowa to muszę wspomnieć o jeszcze jednym – telewizor. Nie mówię, że to zło samo w sobie, ale włączanie go niemowlakowi, żeby wiedział, że jest dzień, usypianie przy włączonej bajce czy po prostu zapominanie o wyłączeniu telewizora grającego sobie gdzieś tam w tle – to „grzechy”, których bardzo starałam się unikać i muszę przyznać, że w dużym stopniu mi się udało. Aparatka zaczęła oglądać bajki w TV niedługo przed skończeniem półtora roku, dziewczyny podobnie. Wcześniej próbowaliśmy czasem wykorzystać magiczną moc migających obrazków na przykład w celu odciągnięcia uwagi przy inhalacji, ale ze średnim skutkiem.

Bliźniaczki „oglądają” bajki jakąś godzinę dziennie (według naukowców to i tak dużo za dużo), przy czym w ich przypadku oglądanie to zauważanie – od czasu do czasu – znajomych postaci (hau hau, ciuch ciuch, miau itp. ;)), a w międzyczasie sto innych zajęć. Aparatka już się wkręciła i gdyby jej pozwolić to mogłaby pół dnia siedzieć przed telewizorem… Póki co jednak wystarczy zaproponować puzzle albo rysowanie i TV zwykle przegrywa.

Mniej telewizji (mam tu na myśli też bajki w telefonie czy w komputerze), a więcej książek i wspólnej zabawy to więcej wysiłku ze strony rodzica, ale też ROZWÓJ: szybszy rozwój mowy, lepszy rozwój psycho-ruchowy, rozwinięta wyobraźnia (zarówno u dziecka, jak i u rodzica), a także – a może przede wszystkim – rozwój więzi rodzinnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *