Czego się nie spodziewałam spodziewając się drugiego dziecka

Abstrahując od tego że nie miałam pojęcia czego się spodziewać przy bliźniakach (ale to temat na inny wpis), nie za bardzo sobie wyobrażałam jak to w ogóle będzie, kiedy nasza rodzina się powiększy – że trzeba będzie dzielić czas i uwagę, mieć oczy dookoła głowy, dzielić i rządzić. Z perspektywy czasu widzę, że rzeczy, których się nie spodziewałam było znacznie więcej niż tych, na które byłam przygotowana. A konkretnie?

 

… że są dzieci i dzieci

 

Nie miałam pojęcia, że dzieci tych samych rodziców mogą być tak bardzo nie-takie-same. Na przykład? Aparatka naprawdę rzadko płakała. Bliźniaczki w pierwszych miesiącach swojego życia robiły to baaardzo często… I nie miałam pojęcia, co z tym zrobić, bo zwyczajnie nie miałam doświadczenia…

 

Aparatka przez większość swojego życia zasypiała sama – bez bujania, noszenia na rękach itp. Bliźniaczkom początkowo też się to zdarzało, ale kiedy próbowaliśmy stworzyć z tego jakiś rytuał okazało się, że to, co wcześniej sprawdzało się w 99% nagle przestało działać…

 

Kolejna sprawa: jedzenie. Aparatka od początku polubiła się na przykład z kaszką. Bliźniaczkom trzeba ją przemycać pod grubą warstwą owoców.

 

Przy Aparatce nie miałam też pojęcia, że niemowlak może się bawić sam i to nawet przez kilka minut! Nie mówiąc już o różnicach w temperamencie – tutaj każda dziewczyna to całkowita indywidualność

 

Oczywiście w wielu kwestiach doświadczenie zdobyte przy pierwszym dziecku można wykorzystać przy kolejnych. Nauczyłam się jednak, że lepiej z góry nie zakładać, że jeśli coś kiedyś działało to zadziała i teraz.

 

… że odpuszczę statystyki 

 

Pierwsze dziecko to tysiące przeczytanych stron poradników, kilka aplikacji w telefonie, bieżące analizowanie tabelek z krokami milowymi w rozwoju niemowlaka. Potem się uspokajasz. Raz, że nie patrzysz na te tabelki, bo nie masz czasu. Dwa – bo przestaje Cię interesować, co Twoje dziecko „powinno”. Nakarmione, przewinięte, nawet jakby się uśmiecha? No to wszystko w normie! Przesadzam oczywiście, bo wiadomo, że rozwój każdego dziecka śledzisz z uwagą. Przy drugim wiesz już jednak czego mniej więcej się spodziewać i że nie wszystko przychodzi wtedy, kiedy życzą sobie tego autorzy statystyk. Co nie znaczy, że pierwszy uśmiech, obrót, pierwsze kroki czy słowa cieszą mniej!

 

… że można jeszcze bardziej nie mieć czasu, a i tak jakoś funkcjonować

 

Jakoś nie wyobrażałam sobie, że można w ciągu tych samych dwudziestu czterech godzin zrobić dwa razy więcej. A jednak. Czas się w cudowny sposób rozciągnął? Raczej nie. To ja nauczyłam się (a właściwie ciągle się uczę) odpuszczać, wyznaczać sobie cele i pod nie planować zadania. Mieć priorytety. I dzięki temu czasem nawet udaje mi się przeczytać w ciągu dnia kilka stron książki (i to nie o tym, jak mówić do dzieci, żeby nas słuchały ;))

 

… że starsza siostra to taaaaki skarb

 

Myślisz, że nie ma na świecie nic piękniejszego niż uśmiech Twojego dziecka? Jest. Uśmiech Twojego dziecka wywołany przez brata czy siostrę. Uczucie, kiedy widzisz, jak dwulatka zabawia malutkie siostry, a potem też karmi, coś tam tłumaczy i świadomie rozśmiesza – bezcenne. Mimo że czasem przytuli trochę za mocno albo mniej czy bardziej świadomie odepchnie, poklepie, zabierze zabawkę. Starsza siostra, która z daleka krzyczy, że to jej dziewczynki i która nie pozwala się zbliżać nikomu, kto choćby zasugerował, że sobie którąś „pożyczy” (pewnie znacie te żarciki…), znaczy dużo więcej niż można sobie wyobrazić!

 

Wszystkim, którzy przygotowują się na powiększenie rodziny mogę z czystym sumieniem powiedzieć: nie będzie łatwiej. Będzie za to znacznie ciekawiej i na pewno weselej😁

 

 

1 thought on “Czego się nie spodziewałam spodziewając się drugiego dziecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *