Matka w obliczu wyzwania: pierwsze dni w przedszkolu. Wywiad z psychologiem

 

Połowa wakacji za nami, więc wyzwanie pod tytułem „przedszkole” coraz bliżej. Jak przygotować siebie i dziecko? Czego się spodziewać? No i jak to w końcu jest z tymi bliźniakami – posyłać razem czy osobno?

 

Za nami bardzo rzeczowa i pełna konkretnych wskazówek rozmowa z pedagogiem CZYTAJ

Dziś na moje pytania odpowiada psycholog Monika Bosek-Kaczmarzyk, doświadczona w pracy z rodzicami i dziećmi autorka bloga www.mamanacalego.pl

 

Matka Wielodzietna (MW): Witam w imieniu swoim i wszystkich, którzy czytają Z pamiętnika Matki Wielodzietnej. Wkrótce czeka mnie ogromne wyzwanie – moja najstarsza córka zostanie przedszkolakiem! Trochę się już stresuję i chciałabym jak najlepiej przygotować na zmiany całą naszą rodzinę. Wierzę, że z Twoją pomocą będzie łatwiejJ 

 

Monika Bosek-Kaczmarzyk (MBK): Bardzo dziękuję za okazane mi zaufanie. Mam nadzieję, że nasza rozmowa będzie dla Ciebie pomocna i skorzystają z niej również inne mamy. Pomogę, na ile będę umiała.

 

 

MW: Moja córka w listopadzie skończy 3 lata. Od urodzenia całe dnie spędza z mamą, a od dłuższego czasu też z babcią. Zdarza się, że zostaje na kilka godzin z jakąś ciocią czy wujkiem, ale to wciąż osoby, które zna. Jak przygotować ją na to, że będzie kilka godzin dziennie spędzać z obcymi paniami i obcymi dziećmi?

 

MBK: To prawdziwe wyzwanie. Sama miałam podobne rozterki, nawet kiedy do przedszkola szedł mój trzeci synek. Wydawać by się mogło, że jestem już zaprawiona, ale tak naprawdę każdą rozłąkę przeżywałam podobnie. Myślę, że kluczowa jest tu rozmowa. Opowiadanie o przedszkolu, o tym, jak wygląda dzień w przedszkolu, czego można oczekiwać, kogo spotkać. Można również opowiedzieć o własnych wspomnieniach. Drugim ważnym punktem jest zapoznanie dziecka fizyczne z przedszkolem. Czyli odwiedzenie go i pokazanie. Fajnie jest, jeśli spotka jakąś miłą panią, która Was po przedszkolu oprowadzi. A kiedy nadchodzi ten dzień swoje rozterki i smutki trzeba odłożyć na bok. Niech dziecko w tym dniu widzi uśmiech na naszej twarzy (ale nie uśmiech ulgi 😉 ). Nie zachęcam też to ukrywania uczuć. Jeśli dziecko się boi i otwarcie mówi, że będzie mu smutno bez mamy, dobrze jest powiedzieć mu, że mamie też będzie smutno. Mnie też jest smutno, ale oboje możemy spędzić – choć z dala od siebie – miło dzień. Mamusia w pracy a Ty z kolegami w przedszkolu.  Z doświadczenia wiem, że tego pierwszego dnia dziecko idzie bardzo chętnie do przedszkola. Jest bardzo ciekawe, co go tam czeka. Dopiero kolejnego dnia, kiedy orientuje się, że to już tak codziennie zaczyna protestować.

 

 

MW: Co jest najważniejsze w procesie adaptacji do przedszkola? Na co zwrócić uwagę już teraz, a na co w pierwszych dniach września?

 

MBK: Myślę, że ważny jest tutaj spokój i zrozumienie. Choć wszystko zależy od reakcji dziecka. Są dzieci, które pierwsze dni chodzą do przedszkola ochoczo, a po dwóch tygodniach zaczyna się kryzys. Przetrwać go można właśnie zachowując spokój i spójność. Jeśli zdecydowaliśmy się posyłać dziecko do przedszkola, niech chodzi, nie poddawajmy się. Niech to nie będzie chodzenie w kratkę – no dobra, to dziś sobie zostań. Myślę, że to prowadzi do tego, że potem jest jeszcze trudniej. Są jednak dzieci, które bardzo źle znoszą przedszkole. Do takich należał mój średni syn. Poszłam więc z nim na pewien „kompromis”. Chodził do przedszkola 3 dni w tygodniu, a w dwa nie. Ale było to z góry zaplanowane, ustalone. Nie było to na zasadzie ustępowania.

 

Zanim dziecko pójdzie do przedszkola trzeba je z nim zapoznać. A kiedy już chodzi trzeba je obserwować. Jeśli jego niechęć pojawia się codziennie, jest coraz głębsza, być może ma jakieś inne źródło.

 

Bardzo dobrze jest też zaangażować się w życie przedszkola. Nie trzeba koniecznie od razu być tak zwanym członkiem Rady Rodziców. Można pomagać w inny sposób. Może jako opiekun w czasie dłuższego spaceru, albo pomocnik podczas balu przebierańców lub jakiegoś występu. Można też po prostu zaproponować poczytanie dzieciom z grupy naszego malucha jakiejś bajeczki. Gorąco zachęcam do takiej aktywności.

 

 

MW: Jak wspomniałaś, dzieci różnie reagują na przedszkole. Jednak większość tych, które znam miała trudne przede wszystkim początki. Jak sobie poradzić, jeżeli w pierwszych dniach dziecko będzie się buntować: rano nie będzie chciało wychodzić z domu, w szatni nie będzie chciało wypuścić rodzica? 

 

MBK: Zanim rozpocznie się przedszkole warto wprowadzić tak zwaną rutynę. Czyli stały plan dnia. Codziennie wstajemy o tej samej porze, następnie toaleta, śniadanie (albo nie), wyjście do przedszkola, przedszkole, powrót, obiad, zabawa, spacer, bajka, kolacja, mycie, szykowanie ubranek na jutro do przedszkola, czytanie przed snem, spanie. Można wspomóc się własnoręcznie zrobionymi obrazkami, dzięki którym dziecko będzie wiedziało, co będzie następne. Wiem, że to brzmi sztucznie i nienaturalnie, ale wprowadzenie rutyny naprawdę ułatwia zadanie. Najważniejsze punkty to poranek oraz szykowanie ubranek na jutro. Jest to taka zapowiedź tego, że jutro też idziemy do przedszkola.  Rano ograniczajmy rozmowę do naszych punktów. Szanujmy uczucia dziecka, ale ich niepotrzebnie nie wyolbrzymiajmy.

 

Kiedy dziecko płacze w szatni, również trzymajmy się planu – kochanie, wiem, ze ci smutno. Ale mama ma swoje zajęcia, które są dla ciebie nudne. Ty masz swoje zajęcia. Zaraz po obiedzie (drzemce) mamusia po ciebie przyjdzie i wtedy mi opowiesz, co dziś robiłeś. A teraz ja idę do swoich zajęć a ty do swoich. Dziecko pewnie będzie się buntować. Choć z czasem przestanie. Panie w przedszkolu powinny mieć doświadczenie w takich sytuacjach i zabierać spokojnie dziecko, powtarzać, ze mama przyjdzie zaraz po obiedzie,  teraz choć się pobawić z dziećmi. Zapewnienie dziecka o tym, że na pewno się po nie przyjdzie jest bardzo, bardzo istotne.

 

Nie jestem zwolennikiem ani wyrywania matce płaczącego dziecka z rąk przez panie woźne, ani też przesiadywania w szatni i czekania w pogotowiu aż płacz ucichnie. Ale jeśli dziecko chce jeszcze się przytulić dłużej do mamy, niech się przytuli. Wierzę, że zachowanie spokoju i spójności jest kluczowe.

 

 

MW: Zdaję sobie sprawę, że w przedszkolu bywa różnie. Nie o wszystkich problemach rodzice wiedzą. Jakie sygnały wysyłane przez dziecko mogą świadczyć, że dzieje się coś niedobrego z nim albo w jego otoczeniu?

 

MBK: Kiedy dziecko jest bardzo nerwowe i panicznie boi się przedszkola. Płacze i krzyczy na wieść o nim i błaga mamę, by pozwoliła mu zostać, albo też wymownie milczy. Kiedy staje się apatyczne i na przykład w ogóle nie chce mówić o przedszkolu.

 

Choć nie ma tu jednej. zdecydowanej odpowiedzi, ponieważ dzieci są różne. Są dzieci, które bardzo przeżywają przedszkole i choć „nic im się tam nie dzieje” płaczą i nie chcą tam chodzić. Po prostu są to dzieci, które nigdy nie polubią przedszkola i wolą być w domu. Są też dzieci, którym dzieje się krzywda, ale nic nie powiedzą, staną się jeszcze bardziej skryte. Dlatego ważne jest obserwowanie swojego dziecka. Każda mama będzie wiedziała najlepiej, kiedy zadzieje się coś niepokojącego, kiedy jej dziecko zacznie zachowywać się dziwnie inaczej.

Ponownie też zachęcam do tego, by zaangażować się w życie przedszkola. Poznać jego sposób działania, podejście do dzieci, do zajęć, a także, a może przede wszystkim  Panie. Jeśli Pani dla nas jest nieuprzejma to pewnie dla dzieci również. Nasza obecność w przedszkolu może być w tej kwestii bardzo pomocna. Warto się zorientować jakiej pomocy i jakiego zaangażowania oczekuje przedszkole ze strony rodziców.

 

 

MW: Moja córka ma dwie młodsze siostry. Chwile, kiedy chce je karmić, przytulać itp. przeplatają się z zabieraniem zabawek i zazdrością np. o mamę. Czy posiadanie rodzeństwa pomaga dziecku zaaklimatyzować się w przedszkolu? A jak to jest z bliźniakami – wysyłać do jednej grupy czy rozdzielać.

 

MBK: Tu również nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od wielu czynników, od tego, jakie jest nasze dziecko, które zajmuje miejsce w rodzinie, jaka jest różnica wieku. U mnie różnice wieku między dziećmi są spore, więc zazdrości, o jakiej mówisz praktycznie nie zaobserwowałam.

 

W Twoim przypadku, oraz mamom, które mają podobnie zaproponowałabym, by codziennie lub prawie codziennie starały się znaleźć czas dla swojego przedszkolaka. Specjalny czas tylko we dwoje. Być może ktoś z rodziny mogłyby w tym czasie zająć się młodszymi dziećmi lub wówczas, kiedy one śpią. Więc najczęściej wieczorem. Ten czas nie musi być długi, ważne, żeby był stały. Żeby to było tylko dla Was. Bez żadnych rozpraszaczy. Dobrze jeśli również tata zorganizuje sobie taki specjalny czas dla przedszkolaka. W tym czasie można porysować, zagrać w jakąś grę, poczytać książeczkę lub pobawić się w to, co zaproponuje dziecko.

 

Jeśli chodzi o bliźnięta to myślę, że wygodnie dla rodzica jest posyłać je do tego samego przedszkola i szkoły. Być może nie będzie dla rodzica kłopotliwe, kiedy będą chodzić do innej klasy. Choć ja osobiście posyłałabym bliźnięta to tej samej grupy i klasy. Zachęcam jednak do tego, żeby nie ubierać bliźniaków tak samo i nie kupować im identycznych rzeczy, strać się, by rozwijały różne (swoje) pasje. Choć są bliźniakami, są przecież indywidualnością i  tak należy je traktować.

 

Jeśli mogę, chciałabym polecić mój wpis o przedszkolu:

http://mamanacalego.pl/2017/08/27/pierwsze-dni-w-przedszkolu-jak-ulatwic-przetrwanie-dziecku-i-sobie/

oraz bajkę:

http://mamanacalego.pl/2016/11/30/przygoda-mai/

 

 

MW: Bardzo dziękuję za wszystkie rady.

 

MBK: Ja też bardzo dziękuję za naszą rozmowę.

 

***

 

Wywiad z psycholog Moniką Bosek-Kaczmarzyk jest już drugim w cyklu „Matka w obliczu wyzwania: pierwsze dni w przedszkolu”. Rozmowę z pedagogiem Anną Jankowską można znaleźć tutaj: CZYTAJ

Jeżeli chcesz być na bieżąco polub mój profil na Facebooku, a jeszcze lepiej zapisz się na newsletter. Jeżeli uważasz, że powyższy tekst jest wartościowy albo że może się komuś przydać śmiało lajkuj i udostępniaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *