Matka w obliczu wyzwania: pierwsze dni w przedszkolu. Wywiad z pedagogiem

 

Masz w domu noworodka – nie możesz się doczekać kiedy pojawi się pierwszy uśmiech, pierwszy ząb, kiedy zacznie chodzić i mówić. Noworodek staje się najpierw niemowlakiem, a potem małym dzieckiem. I nagle orientujesz się, że potrafi nie tylko mówić, ale też opowiadać. Nie tylko chodzić, ale też tańczyć. Że właśnie wyrzyna mu się ostatni mleczak. Nagle uświadamiasz sobie, że masz w domu przedszkolaka, a przed Tobą pierwsze dni w przedszkolu…

Aparatka za chwilę zaczyna swoją przedszkolną przygodę. Chcielibyśmy i siebie, i ją jak najlepiej przygotować na nadchodzące zmiany. O pomoc postanowiłam więc poprosić osoby, które na co dzien mają do czynienia z przedszkolakami, znają ich problemy i – co najważniejsze – wiedzą jak je rozwiązywać.

Na moje pytania zgodziła się odpowiedzieć Anna Jankowska – pedagog, autorka książek dla nauczycieli, rodziców i dzieci oraz bloga eksperckiego www.tylkodlamam.pl

 

Matka Wielodzietna (MW): Witam w imieniu swoim i wszystkich, którzy czytają Z pamiętnika Matki Wielodzietnej.

Anna Jankowska (AJ): Witam. 🙂

 

MW: Moja córka w listopadzie skonczy 3 lata. Nie ma problemów z mową, ma doskonałą pamięć, sama je i korzysta z toalety. Czy to wystarczy w przedszkolu? Jak sprawdzić czy dziecko jest już gotowe?

AJ: Każde dziecko pokazuje to trochę inaczej, jednak dla mnie są trzy takie najważniejsze wyznaczniki: samoobsługa w podstawowym zakresie, czyli właśnie umiejętność zjedzenia posiłku bez pomocy dorosłego (nie mówię o krojeniu kotleta). Umiejętność komunikowania o podstawowych potrzebach np. Chce mi się pić. Boli mnie brzuch. Trzecia sprawa to zostawanie pod opieką innych osób, czyli rodziny, znajomych, niani. Chodzi o rozłąkę z mamą i tatą. Nie chodzi o to żeby maluch zawsze zostawał z uśmiechem w obcych ramionach, ale o to żeby w tym czasie (jak już minie smutek) potrafił się skupić na zabawie, nie tylko na płaczu, rozpaczy i tęsknocie.

 

MW: Decyzję o przyjęciu do przedszkola otrzymaliśmy w kwietniu. Od razu powiedzieliśmy córce i co jakiś czas wracamy do tematu. Czasu do 1 września jest już jednak coraz mniej. Powinniśmy rozpocząć jakieś intensywniejsze przygotowanie? (Nasze przedszkole planuje dni adaptacyjne, ale dopiero pod koniec sierpnia…)

AJ: Wiele zależy od tego, jak wyglądają te rozmowy. Warto opowiadać konkretami np. jak wygląda dzień w przedszkolu, co po czym następuje np. mycie rąk przed śniadaniem, potem zajęcia edukacyjne. Same rozmowy to jednak dla dziecka za mało. Bardzo pomoże wspólnie czytanie książek o przedszkolu (niekoniecznie pierwszych dniach w przedszkolu) oraz zabawy w przedszkole, takie w domu, gdzie układamy lalki, misie i odgrywamy różne scenki. To najlepszy moment na to żeby opowiedzieć dziecku, że w przedszkolu jest nie tylko wesoło, bywa przecież np. smutno kiedy inne dzieci płaczą, kłócą się itd. Takie zabawy nie zestresują dziecka, a pozwolą lepiej zrozumieć przyszłą sytuację. Pozwolą też poćwiczyć ewentualne reakcje np. co zrobić/powiedzieć kiedy ktoś mi wyrywa zabawkę?

 

MW: Załóżmy, że przegadamy temat z dzieckiem i teoretycznie będzie ono gotowe na przedszkole. My też. W koncu jednak trzeba będzie zmierzyć się z tym wyzwaniem w praktyce. Najbardziej przerażają mnie rozstania – kiedy coś idzie nie po myśli mojej córki, od razu się wścieka albo płacze. Boję się, że nie dość, że jej nie uspokoję to jeszcze będę płakała razem z nią… Są jakieś metody na spokojne rozstania w szatni?

AJ: Przygotowując się do tych trudnych chwil, nie szukałabym metod na spokojne rozstanie w szatni, ale na pomoc dziecku w przejściu przez ten smutek, żal lub gniew. Na pewno w grę wchodzi też strach, przecież trzeba zostać w obcym miejscu, z obcymi dziećmi, bez mamy, na wiele godzin. Znając własne dziecko, mniej więcej wiadomo, jak może się zachowywać. Jeśli zazwyczaj reaguje płaczem, to kombinowanie jak tego uniknąć w tak stresującej sytuacji… tylko nakręca dodatkowy stres u dziecka i rodzica. Lepiej założyć, że płacz będzie, a ja (dorosła) pomogę dziecku przez to przejść. To nie jest konkurencja na czas, a skracanie tego płaczu i uciszanie na siłę, odbierze dziecku podstawę udanej adaptacji – poczucie bezpieczeństwa.

Może pomóc odwołanie się do znanych dziecku doświadczeń:

  • Pamiętasz, jak zostałaś na urodzinach u Julki? Odebrałam cię po podwieczorku. Dzisiaj też cię odbiorę po podwieczorku.
  • Pamiętasz jak się bawiłyśmy w domu w przedszkole lalkami? Miś też nie chciał zostać, a potem świetnie się bawił z innymi pluszakami. Jestem pewna, że pani przygotowała mnóstwo zabaw.
  • Pamiętasz jak sobie wymyśliłyśmy wspólne pożegnanie? Dwa przytulasy i trzeci bardzo długi. A potem ty wchodzisz do sali, ja idę do pracy. Jak po ciebie przyjdę to się znowu tak przytulimy na powitanie.
  • Wejdź do sali i podejdź do okna, ja będę stała na dole i pomacham ci na pożegnanie. Może nawet zrobię jakąś śmieszną minę!

Pomóc może właśnie powtarzanie, kiedy konkretnie dziecko zostanie odebrane. Pomoże odwołanie się do znanych sytuacji i doświadczeń. Pomóc może też zabranie wspomnianego misia, któremu tak trudno było na początku w zabawkowym przedszkolu. Pewnie maluchowi będzie raźniej z misiem, kawałkiem domu w obcej sali przedszkolnej.

Oczywiście, może się zdarzyć, że żadne ustalenia nie pomogą i nie będą miały znaczenia przy pierwszych rozstaniach. Wielkim wsparciem w tym przedłużającym się płaczu jest po prostu zrozumienie, że dziecku jest smutno: Widzę, że bardzo ci smutno. Nazywanie jego emocji, złości, żalu. Bez wtrącania tego, co dzieje się z nami i na pewno bez łez, czyli żadne: Mi też jest bardzo smutno, w takiej sytuacji dziecku nie pomaga. Jeszcze bardziej rozbudza żal.

 

MW: Kiedy już przebrniemy przez szatnię, Aparatka będzie musiała odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Martwię się, że będzie miała problemy z odnalezieniem się w nowym miejscu, wśród obcych dzieci i pan. Nie jest może typem outsaiderki, ale kiedy pojawia się więcej dzieci w jej wieku zwykle stoi trochę z boku i obserwuje. Zdecydowanie łatwiej dogaduje się ze starszymi dziećmi i z dorosłymi.

AJ: Czyli zachowuje się jak większość ludzi postawionych w podobnej sytuacji. Mało znam dorosłych, którzy wchodząc do nowe towarzystwa od razu rzucają się do konwersacji ze wszystkimi, biegną się przedstawiać i opowiadają o sobie nowo napotkanym ludziom. Zwiedzając obce miasto najpierw szukamy planu, potem obserwujemy różne miejsca żeby wiedzieć, co jest warte zwiedzenia, co się przyda, co zaciekawi, gdzie dobrze zjemy, a gdzie są dzielnice, do których nie chcemy się zapuszczać bez wsparcia. Instynkt nakazuje najpierw obserwować sytuację, a potem działać. Dzieci świetnie to czytają, choć pewnie nie robią tego w do końca przemyślany sposób. Czują jednak, że tak jest bezpieczniej. I znowu wracamy do podstawy udanej adaptacji, czyli zadbania o poczucie bezpieczeństwa dziecka. Obserwacja to znakomity sposób na adaptację, a wrażliwy nauczyciel z pewnością nie będzie na siłę wciągał dzieci do zabawy. Da im czas.

Zamiast więc wypytywać dziecko po przedszkolu: Z kim i jak się dziś bawiłaś?, lepiej zapytać o samopoczucie, ucieszyć się, że jesteście razem, zahaczyć o tematy niezwiązane z przedszkolem, z którego maluch we wrześniu pewnie bardzo pragnął wyjść jak najszybciej. NIe chce tuż po przekroczeniu progu opowiadać ze szczegółami co robił. Zwłaszcza, że oczekiwanie „zabawy i zaprzyjaźniania się”, bywa ze strony dorosłych bardzo stresujące dla dziecka.

Zabawa trzylatków we wrześniu, kompletnie nie wygląda tak, jak to pokazują wesołe obrazki w książeczkach czy bajkach. Nie ma też niczego dziwnego w tym, że maluchy, tak jak Twoja córka, chętniej bawią się ze starszymi i dorosłymi, bo wiedzą już z doświadczenia, że łatwiej się z takimi dogadać niż z młodszymi czy nawet rówieśnikami. Nie wszystkie trzylatki w grupie komunikują się na jednakowym poziomie, niektóre mówią bardzo wyraźnie, inne bardzo słabo. To znowu zupełnie naturalne, że dziecko chętniej wybiera „starszego osobnika”. Zmieni się to między 4-5 rokiem życia. Wtedy zaczną się rodzić dłuższe znajomości i pierwsze przyjaźnie.

 

MW: Teraz do przedszkola idzie moja starsza córka, w kolejce czekają jednak także Bliźniaczki. Czy przy adaptacji bliźniąt na coś szczególnie zwracać uwagę? Kierować do jednej grupy czy rozdzielać? Bliźnięta są zwykle mocno ze sobą zżyte. Wydaje mi się, że to może utrudniać nawiązywanie relacji z innymi dziećmi w grupie?

AJ: To jest bardzo indywidualna sprawa i chyba każda mama bliźniąt najpierw powinna wsłuchać się w intuicję, co ona podpowiada? Z mojej zawodowej perspektywy mogę powiedzieć, że wiek przedszkolny niekoniecznie musi być tym czasem, kiedy rozdzielamy dzieci. Zwłaszcza jeśli nie mają zbyt wielu doświadczeń zostawania bez rodziców, dobrze się dogadują i są dla siebie wsparciem. W trudnej sytuacji (jaką niewątpliwie jest adaptacja) z pewnością będzie im raźniej.

Będą miały tych samych kolegów i koleżanki, te same panie, sale, czyli nie tak wiele zmieni się pod tym względem, bo w domu mają przecież podobnie. Nowością będą inne dzieci i kontakty z nimi. Ale tak jak wspominałam, trzylatki nie są jeszcze na etapie potrzeby otaczania się grupą rówieśników. Jeśli poczują się bezpiecznie skupione głównie na zabawie ze sobą, to super. Z czasem, kiedy będą starsze, z pewnością wciągną się w kontakty z innymi dziećmi. Trudno wyrokować jak się potoczą te przyjaźnie, ale jeśli już stawać przed wyborem: rozdzielać czy nie rozdzielać, to bliżej podstawówki, nie w przedszkolu.

Logistycznie tez jest łatwiej rodzicom ogarnąć dzieci w jednej grupie, a nie w dwóch. Dotyczy to zaangażowania się w życie przedszkola, organizacji urodzin, zebrań itd. Myślę, że córki same dadzą na pewnym etapie znać, czy potrzebują więcej przestrzeni dla siebie.

 

MW: Bardzo dziękuję za wszystkie rady! Już mi trochę lżej  na sercu 🙂

AJ: Cieszę się, że mogłam pomóc.

 

***

Wywiad z Anną Jankowską jest pierwszym z serii zaplanowanych wywiadów ze specjalistami „od dzieci” dotyczących pierwszych dni w przedszkolu. Jeżeli chcesz być na bieżąco polub mój profil na Facebooku, a jeszcze lepiej zapisz się na newsletter. Jeżeli uważasz, że powyższy tekst jest wartościowy albo że może się komuś przydać śmiało lajkuj i udostępniaj!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *