Challenge accepted: Małe dzieci w podróży

 
 

Lubię czekać na wakacje – planować, wymyślać co będziemy robić, wyobrażać sobie morską bryzę na twarzy… Tym czego nie lubiłam w ramach przygotowań było zawsze pakowanie. Zwłaszcza od kiedy wyjeżdża z nami małe dziecko. W związku z Tym, że w tym roku wyjeżdża z nami troje małych dzieci, pakowanie zaplanowałam szczegółowo jak nigdy i dużo wcześniej. Wierzę że obejdzie się bez nerwowki w ostatniej chwili. 

 

Ale żeby nie było za różowo – sen z powiek spędza mi obecnie kwestia podróży.

 

Jeżeli dziewczyny śpią, nie ma problemu. Jeżeli są tuż przed drzemka albo tuż po też dajemy radę. Ale jeśli coś je niespodziewanie rozdrazni albo wybudzi zaczyna się koncert… i może trwać nawet godzinę. A pewnie i dłużej… O ile przez godzinę jestem w stanie przekładać zabawki między 3 fotelikami (niestety zazwyczaj następuje efekt domina), odwracać uwagę, podawać bidon z wodą, opowiadać, śpiewać i prawie że tańczyć, to przez 5 godzin jakoś tego nie widzę. Z wyprzedzeniem zaczęłam więc szukać inspiracji. Zobaczcie co znalazłam!

 

Drzemka
Moje dzieci należą na szczęście do tych, którym jazda samochodem w śnie nie przeszkadza. Są już jednak w takim wieku, że nie wystarczy włączyć silnik, aby ten sen nadszedł. Godziny podróżowania musimy więc dopasować do godzin drzemek. Do tej pory robiliśmy tak, że wyjezdzalismy w nocy, dzieci spały do jakiejś 7, potem przerwa na śniadanie i jeszcze jakieś 2 godziny drogi, ale przez tyle czasu byliśmy w stanie zabawić jedna Aparatkę.

 

W tym roku plan jest podobny, ale być może postój śniadaniowy trzeba będzie zrobić wcześniej i być może trzeba będzie go wydłużyć aż do następnej drzemki Bliźniaczek, robiąc z tego pierwszą wakacyjną atrakcję. W każdym razie takie zaplanowanie podróży, żeby chociaż przez jej część dzieci spały jest niezbędne.

 

Książki
Kiedy myślę, jak zająć dziecko w podróży od razu oczami wyobraźni widzę stosy książek. Wybór jest ogromny – są książki czytane i książki z obrazkami, książki o podróżach, książki z ulubionymi bohaterami, książki z okienkiem, z przyciskami, z naklejkami, itp. itd. U nas w tym roku największym problemem jest to, że Aparatka będzie siedziala z przodu i przodem do kierunku jazdy. Odpada więc opcja: poczytaj mi mamo. Opcja: poczytaj mi tato też nie wchodzi w grę (tata będzie prowadził).

 

Aparatka nie umie i nie lubi bawić się sama. Książki jednak uwielbia. Kupiłam więc (bo ważne żeby to było coś nowego, nieznanego) książkę z okienkiem, książkę z obrazkami i malowanki z naklejkami. Dla Bliźniaczek mam natomiast książki kontrastowe i pierwsze słówka, ale u nich to aktualnie każda zabawka wystarcza tylko na chwilkę (i miłości do książek póki co nie widzę).

 

Audiobooki
Takie książki nie-książki. U nas do tej pory się nie sprawdziły – Aparatka chętnie słucha rożnych piosenek, ale na bajce słyszanej a nie widzianej nie potrafiła się skupić. Ostatnio próbowaliśmy jednak kilka miesięcy temu, więc jest szansa, że dorosła do tego.

 

Piosenki
Aparatka to – po tacie- bardzo muzykalne dziecko. Przez cały dzień coś nuci, szybko uczy się nowych piosenek, a nawet wymyśla własne. Na dłuższą chwilę można ją zająć włączając różne piosenki dla dzieci. Najlepiej jeśli w parze z dźwiękiem idzie obraz. Ale nawet bez obrazu piosenki są ok. Zwłaszcza jeśli dodatkową atrakcją jest wspólne śpiewanie 😀

 

Gry i zabawy DIY
Znalazłam mnóstwo pomysłów na zajmowanie dziecka w podróży własnoręcznie zrobionymi książeczkami z różnego rodzaju zagadkami. Zamierzam część z nich wypróbować, np. zrobić listę rzeczy mijanych po drodze, które dziecko będzie sobie odhaczac albo mapę, żeby śledzić etap podróży. W ogóle obserwacja świata za szybą samochodową może być pretekstem do wielu zabaw- jakie są kolory mijanych samochodów? A co jeszcze znasz w takim kolorze? (U nas aktualnie kolory na topie😉) Aparatka uwielbia też, kiedy wymyśla się bajki na rzucony przez nią temat.

 

Zabawka – coś nowego
W podróży sprawdzają się też małe zabawki-niespodzianki. Coś, czego dziecko wcześniej nie widziało. Tutaj jednak jest zawsze trochę loteria – może być tak że dziecko zajmie się przez godzinę niepozorna maskotką, a może w ogóle nie zainteresować się jakaś wielofunkcyjna laleczka. Kwestia gustu, ale i nastroju. Na wszelki wypadek można mieć kilka opcji😉

 

Piosenki z tableta
Chciałabym żeby taka dłuższa wspólna podróż była okazją do rozwijania u Aparatki samodzielności i koncentracji, ale też ciekawości świata. Na sytuację awaryjną, gdyby akurat trafił się dzień na nie albo gdyby Bliźniaczki mocno dokazywaly przewiduję jednak też bajki/piosenki nagrane na tablet.

 

Woda, nie jemy!
Pod ręką warto mieć zawsze butelkę czy bidon z wodą. Często jest tak, że marudne dziecko po prostu jest spragnione, ale samo sobie z tego nie zdaje sprawy. Woda może czynić cuda! Co do jedzenia w samochodzie, staramy się tego unikać – zwłaszcza, jeżeli musiałabym jednocześnie obserwować i kontrolować dwoje czy troje jedzących dzieci.

 

Co z maluchami???
W życiu tak to już jest, że wszystkim nie dogodzisz… A już jeśli masz zabawiać dzieci w ilości większej niż 1 i to w różnym wieku… Liczę się z tym, ze Bliźniaczki mogą się lekko zdenerwować kiedy biały szum zostanie zastąpiony kółkiem graniastym. Pewnie będzie też zazdrość, kiedy zajmę się bardziej jedną z nich. Mam nadzieję że tutaj kombinacja: drzemka + zabawki, których dawno nie widziały (nie ma sensu kupować nowych w przypadku małych dzieci z krótką pamięcią) + zabawki wymyślane ad hoc (chusteczki, kremy, puste butelki) wystarcza na 5 godzin drogi. Do tego liczę też na zainteresowanie dziewczynek wspólnym śpiewaniem albo słuchaniem np. odgłosów zwierząt.

 

Oprócz tego, żeby wszystkie te zabawki wymyślić, kupić/zrobić i spakować bardzo ważne jest też odpowiednie przechowywanie w podróży- jak najmniej rzeczy leżących luźno. Nawet mała zabawka przy gwałtownym hamowania może być bardzo niebezpieczna! Stawiam więc na minimalizm, ale nie wyobrażam sobie, że dzieci zajmą się oglądaniem czy liczeniem własnych palców.

 
 

Podsumowując, żeby nie zepsuć sobie wakacji już w drodze na nie trzeba być kreatywnym, aktywnym i zaangażowanym rodzicem. A przede wszystkim trzeba być elastycznym, bo nawet jeśli stworzymy najlepszy plan to życie i tak napisze swój scenariusz.

 
 

P.S. Ta rodzina na zdjęciu to nie my, ale kiedy nasze dzieci będą w tym wieku to chciałabym, aby potrafiły podróżować bez włączonego non stop ekranu smartfona czy innego tableta😀

 
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *