Dziecięcy dress code na plaży: wywiad z psychologiem Agnieszką Maliszewską

 

Nasze nadmorskie wakacje już coraz bliżej (jupi!). Zaczęliśmy nawet kompletować rzeczy do spakowania – sprawdzać czy mamy klapki, kapelusze, stroje kąpielowe… Aparatka jest zachwycona, że na plaży będzie mogła założyć piękny kostium w różowe kwiaty. Przy okazji przymierzania opowiadałam jej, że na plaży my (dziewczyny) będziemy nosić kostiumy, a tata i inni chłopcy specjalne majtki. Dlaczego? – padło oczywiście w odpowiedzi.

„Dlaczego” to ostatnio chyba najczęściej używane przez Aparatkę słowo, jednak w tym przypadku chciałam stanąć na wysokości zadania i udzielić wyczerpującej odpowiedzi. Tylko że temat intymności i seksualności nie należy do najłatwiejszych…

W poszukiwaniu podstaw teoretycznych trafiłam na bloga Agnieszki Maliszewskiej SeksMisja z Psychologiem (www.seksmisjazpsychologiem.pl). Szybko skontaktowałam się z Autorką i tak oto powstał poniższy wywiad. Zapraszamy do lektury!

 

Matka Wielodzietna (MW): Witam w imieniu swoim i wszystkich, którzy czytają mojego bloga. Jak wiesz, jestem matką 10-miesięcznych bliźniaczek i ich starszej siostry – już prawie przedszkolaka. Panienka dorasta i zadaje coraz więcej pytań, często niełatwych dla rodzica. Postanowiłam na wszystkie te pytania odpowiadać, jednak nie bez odpowiedniego zaplecza merytorycznego. Tym razem zaskoczyło mnie pytanie z Twojej dziedziny 🙂

Agnieszka Maliszewska (AM): Witam serdecznie wszystkich zaangażowanych rodziców! Nazywam Agnieszka Maliszewska i jestem psychologiem. Oprócz studiów psychologicznych dane mi było ukończyć szkołę treningu i warsztatu psychologicznego, studia pedagogiczne oraz seksuologię kliniczną. Jako psycholog to właśnie z wiedzą seksuologiczną przeżywam najgorętszy romans 😉

W zawodzie psychologa pracuję od 5 lat. Z racji młodego wieku i potrzeby rozwoju podejmowałam jednocześnie pracę w różnych obszarach psychologii – treningi grupowe, poradnictwo indywidualne, diagnoza, wsparcie, interwencja kryzysowa. Moim klientem dotychczas byli zarówno dorośli jak i dzieci. Uwielbiam obszar edukacji seksualnej, szczególnie dotyczącej małych dzieci. W wolnym czasie prowadzę bloga SeksMisja z Psychologiem, gdzie wprowadzam rodziców w świat seksualności dziecka. Mam taką misję, aby edukować zaangażowanych rodziców, którzy podobnie jak ja wierzą, że seksualność człowieka jest ważna i ma olbrzymi wpływ na szczęście w dorosłym życiu. 🙂 Z przyjemnością odpowiem na Twoje pytania.

MW: Rozpoczęły się wakacje, a z nimi wakacyjne wyjazdy nad morze (albo nad inną wodę). Dorośli wiadomo – zaopatrują się w kostiumy kąpielowe (panie) bądź kąpielówki (panowie). A co z dziećmi? Do kiedy bieganie „na golasa” jest zdrowe dla rozwoju dziecka? Kiedy dziewczynki powinny zamienić majteczki na kostiumy?

AM: Zaskakujące i ciekawe pytanie – przyznam, że nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. W edukacji seksualnej dzieci kładę duży nacisk na naukę intymności – to ona buduje naszą dojrzałość seksualną, odpowiedzialność seksualną, jest składnikiem udanego związku, ułatwia stawianie granic. Dziecko pierwsze sygnały o potrzebie intymności daje tak naprawdę tuż przed treningiem czystości (np. chowanie się, kiedy robi kupę), przy czym w trakcie nauki nocnikowania jeszcze może oczekiwać owacji ze strony dorosłych. Trening intymności na dobre zazwyczaj zaczynamy więc z dzieckiem odpieluchowanym, zazwyczaj pomiędzy drugim a trzecim rokiem życia. To jest moment, kiedy uczymy dziecko, że rozbierać można się w określonych okolicznościach – u lekarza, w łazience, w obecności najbliższych opiekunów itp. Wówczas plaża jest miejscem, w którym należy osłonić intymne części ciała dziecka, by nie dawać mu sprzecznych komunikatów.

Osobiście nie widzę powodu, aby dziecko hasało po plaży nago. W polskim prawie karnym nie jest to zabronione, ale to trochę tak, jakby wrzucić zdjęcie swojego nagiego dziecka do Internetu. Zdaję sobie sprawę, że większość z nas biegała nago po plaży i nic strasznego się w związku z tym nie wydarzyło. Należy jednak pamiętać, że żyjemy w trudnych czasach mediów społecznościowych, eskalacji przestępczości wobec dzieci i rozwijającego się rynku dziecięcej pornografii. Moim celem nie jest absolutnie straszenie rodziców – zapewne wspaniale opiekują się swoimi dzieci i chronią, jak tylko mogą. Zastanawiam się tylko, czemu tak naprawdę ma służyć rozbieranie maluchów do naga na plaży, jakie to niesie za sobą korzyści, a jakie może nieść straty.

Jeśli chodzi o zamianę majteczek na kostiumy, to nie znam określonej granicy wieku, w którym piersi stają się u dziewczynki miejscem intymnym. W mojej estetyce jest to chwila, w której dziewczynka już nie jest biegającym bobasem, a małą kobietką – tak widzę przedszkolaki, dzieci po 3 r.ż.

MW: Czy sytuacja wygląda podobnie w przypadku basenu?

AM: Tak, sytuacja wygląda tak samo w przypadku wszelkich miejsc użytku publicznego. Dzieci już w okresie życia płodowego mają swoją seksualność, jednak rodzą się bez poczucia intymności. Powyższe nie oznacza, że nie mają takiej potrzeby. Prędzej czy później ta potrzeba jest, jednak jeśli nie rozumieją czym jest intymność, zaczynają ją identyfikować z niesprzyjającym rozwojowi seksualnemu uczuciem wstydu. I później zamiast dbać o intymność, wstydzą się swojego ciała. Między innymi dlatego to takie ważne, żeby nauczyć dzieci intymności i ich przy tym nie zawstydzać.

MW: A propos basenu – zawsze wybieramy się tam, gdzie dostępne są tzw. szatnie rodzinne. Nawet jeżeli córka idzie tylko z tatą. Mąż tłumaczył mi, że zdarzają się ojcowie z córkami w męskich szatniach, ja jednak nie chciałam „narażać” dwuletniej córki na widok kilkunastu nagich mężczyzn. Słusznie?

AM: Myślę, że słusznie. O tyle, o ile samo dobro widzę w tym, że mała dziewczynka czy chłopiec zna i rozumie różnice płciowe, to nie widzę wartości edukacyjnych w oglądaniu tych różnic na żywo, z udziałem obcych mężczyzn. Choć jeżeli szatnie są rodzinne, to można oczekiwać od dorosłych, że skorzystają z nich bez rozbierania się do naga przy dzieciach. No cóż, różni są ludzie, a rolą rodzica jest postępowanie w sposób maksymalnie bezpieczny dla dziecka.

MW: Pozostając jeszcze w temacie wody – co ze wspólnymi kąpielami? Do jakiego wieku córka może się kąpać z matką?

AM: Rodzice bardzo lubią pytać o wiek, a ja staram się wystrzegać ustalania konkretnych norm wiekowych. Wynika to z tego, że różne są dzieci, różne są strategie wychowania, różne jest podejście rodziców do nagości. Pisałam ostatnio o tym post na swoim blogu.

Może być tak, że w granicach intymności rodziny mieści się kąpiel z mamą czy tatą (choć w przypadku dziewczynki polecam z mamą). Jeśli w tym kontekście jest to zgodne ze strategią wychowawczą rodziców, nikt nie ponosi w związku z tym strat (szczególnie mama może być tym zmęczona), pokazywanie się nago dziecku jest otoczone odpowiednią edukacją seksualną, a dziecko nie zaczyna wymagać rozbierania również od taty czy innych osób, to w zasadzie nie mam się do czego przyczepić. Oczywiście przychodzi taki moment, w którym zachęcałabym, aby przestać towarzyszyć dziecku przy kąpieli, choćby ze względów nauki odpowiedzialności, samodzielnej higieny itp. Naprawdę, trudno wskazać konkretny wiek, który będzie odpowiedni dla każdej rodziny i każdego dziecka. Po raz kolejny posłużę się więc moim poczuciem estetyki – dla mnie momentem, w którym warto przestać rozbierać się do naga przy dziecku, jest moment, w którym może ono zachować w pamięci obrazek nagiej mamy i pozostać z nim do dorosłości.

MW: Po kąpieli córka uwielbia biegać nago po domu. Nie mamy z tym problemu, nie zgadzam się jednak, aby bez piżamy paradowała przed sąsiadami (np. biegała po tarasie). Kiedy spytała dlaczego, nie bardzo wiedziałam jak jej wytłumaczyć, dlaczego w domu może chodzić bez ubrań, ale poza nim już nie. Pomożesz?

AM: Córka wzięła Was z zaskoczenia 🙂 Nie ma nic dziwnego w tym, że jeszcze tego nie rozumie ani w tym, że trudno Wam to wyjaśnić. Wydarzyła się świetna okazja do nauki intymności. To nie musi udać się za pierwszym razem, ale warto popracować nad ustaleniem, przy kim można się rozbierać. Zachęcam, aby zrobić to w zabawie, np. narysować te osoby, przy których można się rozbierać (lekarz, pielęgniarka, rodzice, niania, babcia, przedszkolanka itp.). I tak powoli, przy różnych okazjach tłumaczyć dziecku, że ciało ma takie miejsca, które są na tyle ważne, że nie należy ich pokazywać nikomu oprócz tych osób. Maluch nie będzie rozumiał od razu dlaczego tak jest, ale można pokazywać zdjęcia osób w bieliźnie, posiłkować się widokiem dorosłych na plaży. Przestrzegam, aby nie zawstydzać przy tym dziecka, nie karać i nie straszyć. Nauka intymności ma być trochę zabawą 🙂

MW: Bardzo dziękuję za pomoc! Na pewno wszystkie rady wezmę sobie do serca i wykorzystam przy najbliższej okazji – a pewnie nie będę musiała długo czekać.

AM: A ja bardzo dziękuję za możliwość udzielenia odpowiedzi na tak ważne pytania 🙂 Z całego serca życzę czerpania satysfakcji z edukacji seksualnej dziecka, dobrej zabawy i wytrwałości.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *