Nie podziwiaj matki bliźniąt. Pomóż jej.

 

Właściwie to nie do końca tak, jak w tytule. Podziwiać też możesz. Ba! Nawet powinieneś. Ale nie tego ona najbardziej potrzebuje.

Widzieliście kiedyś matkę bliźniąt na żywo? Jeśli tak – wiecie o czym mowa. Jeśli nie – wyobraźcie sobie, że plan dnia takiej matki w pierwszych miesiącach po porodzie wygląda mniej więcej tak:

1) Przewiń bliźniaka nr 1.
2) Nakarm bliźniaka nr 1.
3) Odłóż śpiącego bliźniaka nr 1.
4) Przewiń bliźniaka nr 2.
5) Nakarm bliźniaka nr 2.
6) Odłóż śpiącego bliźniaka nr 2.
7) Wróć do punktu 1) i powtarzaj przez jakieś 3-4 miesiące.

To wersja optymistyczna. Bardziej realistycznie wygląda to tak:
1) Przewiń bliźniaka nr 1.
2) Przystaw bliźniaka nr 1 do piersi (lub podaj butelkę).
3) Odłóż bliźniaka nr 1 i weź na ręce zanoszącego się płaczem bliźniaka nr 2.
4) Przytul, pokołysz, pośpiewaj – uspokój bliźniaka nr 2.
5) Odłóż bliźniaka nr 2 (tylko w inne miejsce niż leżał poprzednio!)
6) Weź na ręce zanoszącego się płaczem, a do tego głodnego, bliźniaka nr 1.
7) Przytul, pokołysz, pośpiewaj – uspokój bliźniaka nr 1. Ponownie przystaw do piersi. Zaspokój pierwszy głód. Odłóż.
8) Przewiń (już głodnego) i rozwrzeszczanego bliźniaka nr 2.
9) Przystaw bliźniaka nr 2 do piersi. (W tym czasie bliźniak nr 1 orientuje się, że ledwo skubnął jedzonka i zaczyna coraz bardziej stanowczo domagać się konkretów…)
10) Odłóż bliźniaka nr 2 (który natychmiast zacznie z tego powodu lamentować).
11) Siądź i płacz razem z nimi ALBO wyjdź do drugiego pokoju, włóż stopery w uszy, policz do 10 (a lepiej do 110) i wróć na pole bitwy ALBO dzwoń po pomoc!

Jeśli o mnie chodzi, to zarówno w czasie ciąży, jak i po urodzeniu Bliźniaczek pomocy dostałam mnóstwo. Z wielu stron. Całe długie dnie jest z nami Babcia. Po południu dyżur przejmuje Tata, który też się nie miga od ojcowskich obowiązków. W każdej wolniejszej chwili silnymi ramionami, idealnymi do wszelkich powietrznych akrobacji, służy Dziadek. Mamy to szczęście, że w bliższym czy dalszym sąsiedztwie mamy też niezastąpioną Prababcię i fantastyczne Ciocie. Możemy też liczyć na Ciocie i Wujków dojeżdżających. A z ilu ofert pomocy jeszcze nie zdążyłam skorzystać!

O tym, jak ja korzystam z pomocy, będzie chyba osobny tekst! Dziś bardziej ogólnie. Swego czasu byłam bardzo ciekawa, jak radzą sobie inne matki bliźniaków. Przeprowadziłam małe badanie wśród członkiń kilku bliźniaczych grup fejsbukowych. Zapytałam, jakiej pomocy od rodziny i bliskich oczekiwały i nadal oczekują. Przez kilka godzin po opublikowaniu posta z pytaniem telefon prawie nie przestawał wibrować. Dziewczyny chętnie i bez koloryzowania pisały, czego potrzebowały/potrzebują, a co dostały. Każda z nich mogłaby się stać bohaterką osobnego tekstu, bo każda historia jest inna. Są różne temperamenty, różne sytuacje życiowe, różne doświadczenia. To nie jest badanie naukowe i nie zamierzam generalizować czy tworzyć statystyk. Chciałabym raczej podzielić się z Wami tym, co mi, jak najbardziej subiektywnie, nasunęło się po lekturze wszystkich komentarzy.

A nasunęło mi się przede wszystkim to, że pomagać też trzeba umieć. Wiele dziewczyn pisało, że „pomoc” była dla nich większym problemem niż jej brak. Jasne, że trzeba doceniać intencje (chociaż wiadomo, co tymi dobrymi wybrukowano…). Niemniej jednak, potrzebujące pomocy matki – a nie oszukujmy się, każda matka pomocy potrzebuje – liczą raczej na czyny.

Jak zatem pomagać efektywnie (a nie tylko efektownie)?

Pytaj o potrzeby

Są matki, które marzą o tym, aby ktoś odciążył je w wykonywaniu obowiązków domowych – żeby przyszedł z obiadem, umył okna czy choćby rozpakował zmywarkę. One w tym czasie mogłyby choć przez chwilę pobyć ze swoimi dziećmi na 100%, być tylko dla nich.
Ale są też matki, które marzą o tym, żeby ktoś wziął na spacer ich małe szczęścia, tak żeby one same mogły na spokojnie zająć się swoim domem. Dopóki nie miałam dzieci nie miałam też pojęcia, jakim relaksem może być sprzątanie łazienki!
Jednocześnie chyba wszystkie matki marzą o chwili z mężem i chwili dla siebie – tu nawet nie trzeba pytać.

Jeżeli oferujesz pomoc, licz się z tym, że oferta może zostać przyjęta

Mierz siły na zamiary. Jeżeli nigdy w życiu nie trzymałeś niemowlaka na rękach nie obiecuj, że zostaniesz z dwójką na całą noc. Obietnica pomocy to jeszcze nie pomoc. Natomiast realne wsparcie, choćby najmniejsze, to znacznie więcej niż najpiękniejsza obietnica.

Weź ze sobą wsparcie

W końcu to bliźniaki! Jedna matka ogarnia, ale jedna ciocia to może być za mało rąk 🙂

Bądź empatyczny

Spróbuj wczuć się w sytuację matki, która niedosypia, niedojada, żyje w ciągłym biegu, a mimo to jej lista rzeczy do zrobienia na wczoraj rozszerza się w sposób wręcz zatrważający. Jeśli jesteś rodzicem, będzie Ci znacznie łatwiej. Jeżeli ta przygoda życia jeszcze przed Tobą – musisz puścić wodze fantazji. W każdym razie pamiętaj, że matka też człowiek – czasem kilkuminutowy samotny spacer jest jej bardziej potrzebny niż wizyta u lekarza. Jeżeli chcesz jej oferować te kilka minut nie kontroluj, co z nimi zrobi.

Czuj się jak w domu

Nie bądź gościem. Sam sobie zrób kawę, sam po sobie pozmywaj. Daj matce odczuć, że nie oczekujesz, aby się Tobą zajmowano.

Wychodź z inicjatywą

Jeśli chcesz pomóc, sam proponuj. Matka, czasem woli prawie wyzionąć ducha niż znowu prosić. Dawać naprawdę jest dużo łatwiej niż brać.

Pomagaj, nie pouczaj

Nie pouczaj, nie kontroluj, nie narzucaj własnego zdania – choćby nawet mimochodem. Jeśli matka będzie potrzebowała rady z pewnością o nią poprosi.

Uwierz w siebie

Czasami to, że przyjdziesz uśmiechnięty, coś zagadasz, pochwalisz, znaczy dużo więcej niż gdybyś był wysoce wykwalifikowany, ale oschły. Każdy człowiek miewa takie dni, kiedy wszystko idzie nie tak. Zmęczony człowiek ma tych ni jakby więcej. Wtedy mniej potrzebna jest niania z referencjami, a bardziej przyjaciel. Nie bój się więc oferować pomocy i pomagać, jeżeli tematy matkowo-dzieciowe są Ci zupełnie obce. Nie musisz się znać na dzieciach, żeby pomagać matkom!

Po prostu bądź!

Czasem (często) wystarczy sama obecność, towarzystwo, żywy człowiek, który potrafi wydusić z siebie coś więcej niż radosne „agugu”. Masz tylko pół godziny, bo akurat jesteś w okolicy? Super, wpadaj! Nawet nie wiesz, jak takie pół godziny może odmienić losy świata! A przynajmniej losy tej matki i tej rodziny, chociażby w tym jednym dniu.

 

I jeszcze jedno – dlaczego piszę o pomaganiu w kontekście matek bliźniąt, a nie na przykład matek wielodzietnych albo matek/rodziców w ogóle? Po pierwsze, dlatego że z bliźniakami naprawdę bywa (jest) ciężko. A po drugie – matki bliźniąt wzbudzają więcej zainteresowania, przyciągają pełne podziwu i współczucia/litości spojrzenia i komentarze. Tak naprawdę jednak, pomocy potrzebują – w mniejszym lub większym wymiarze – wszystkie matki i wszyscy rodzice, niezależnie od liczby posiadanych dzieci czy ich wieku. A zatem pomagajmy sobie!

 

P.S. Ten pomocnik ze zdjęcia to taka trochę utopia 😂

 

 

2 thoughts on “Nie podziwiaj matki bliźniąt. Pomóż jej.

  1. Plan dnia jakbyś była u mnie 😂 do planu z wieczora można w najgorszym wypadku dodać kolki u obojga 🙈 czysta bomba atomowa.
    Tekst idealny 💖 brawo za prawidłowe pokazanie nawet jednego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *