W co się bawić? Mój subiektywny przegląd najlepszych zabawek dla dzieci

 

 

Nie planowałam tego wpisu. Mimo że temat zabawek otacza mnie ze wszystkich stron, można by rzec, że wręcz zalewa (zabawki wylewają się ze wszystkich pudeł, koszy, szafek od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora). Mimo że wkrótce dzień dziecka, więc temat na czasie. Zainspirowała mnie jednak szara rzeczywistość. Jak się okazało, bardzo szara…

Ale o tym dalej.

Wróćmy do kwestii zasadniczej – jakie zabawki kupować dzieciom? A jakich nie kupować?

 

 

  1. Dostoswane do wieku

Po pierwsze to kwestia bezpieczeństwa, po drugie – możliwości dziecka. Nawet jeżeli na zabawce jest napisane 1+, często roczne dziecko nie będzie z niej miało żadnego pożytku. I odwrotnie – producenci chyba na wyrost oznaczają zabawki symbolem 3+, bo często są to rzeczy, którymi spokojnie mogą się bawić nawet młodsze dzieci. Przed zakupem warto więc dobrze poznać zarówno cechy zabawki, jak i potrzeby oraz możliwości konkretnego dziecka.

 

  1. Proste  

Ktoś mądry powiedział, że zabawki produkuje się dla dorosłych, a nie dla dzieci. To dorośli uwielbiają melodyjki, światełka, tysiąc dodatkowych funkcji. Oni tego nie mieli, chcą więc obdarować swoje dzieci (a częściej nawet wnuki) wszystkim, co najlepsze.

Tymczasem im zabawka prostsza, tym lepsza. Uwielbiam zabawki drewniane, w stonowanych kontrastowych kolorach. Nie atakują, pozwalają dziecku rozwinąć wyobraźnię. Podobnie różnego rodzaju klocki, układanki czy zabawki sensoryczne.

Moje dzieci mają całe mnóstwo zabawek i to bardzo różnych. Są oczywiście zarówno bardzo proste, jak i bogato wyposażone. Rzadko się zdarza, żeby któraś zabawka nie przypadła im do gustu. Co więcej zdarza się, że te wypasione są używane częściej. My dorośli, jeżeli mamy wybór: kupić zwykłą pralkę – solidną, ale tylko z podstawowymi programami albo pralkę, do której możemy dorzucać pranie, ustawiać własne preferencje, a przy tym jest tak genialna, że praktycznie sama segreguje ubrania, pierze, suszy i prasuje to wiadomo, co kusi bardziej. Zwykle tylko posiadane fundusze nas ograniczają. Mózgi dzieci działają podobnie. Tylko czy zawsze więcej znaczy lepiej? Nie uczmy dzieci chodzenia na skróty, uczmy myślenia.

 

  1. Dające się utrzymać w czystość

Już nawet nie mówię, że łatwe w jej utrzymaniu – czasem nie może być zbyt łatwo, jeśli jest fajnie. Jednak jeżeli wyczyszczenie jednej niewielkich rozmiarów zabawki do kąpieli wymaga odkręcenia tylu śrubek:

to coś tu chyba jest nie tak.

Ze śrubokrętem nie jestem jakoś szczególnie zaprzyjaźniona, ale Aparatce bardzo zależało na zabawce… Długo odkładałam sprawę, ale ciągle się o nią potykałam. Kiedy więc przyszła tatusiowa kolej na czytanie (albo wymyślanie) bajki na dobranoc, ja wzięłam się za robotę. Po wypiciu szklanki melisy znalazłam odpowiedni sprzęt i odziana w gumowe rękawice rozpoczęłam akcję: pleśń… Niestety tego paskudztwa zgromadziło się w zabawce dużo. Chwilę mi to zajęło, ale porozkręcałam wszystko na możliwie małe elementy. Z ogromną satysfakcją przeszłam do etapu czyszczenia i z ogromnym zawodem i złością stwierdziłam, że wszystko na nic. Jednego gumowego wężyka nie da się doczyścić bez uszkodzenia zabawki. Cała praca na marne. A już się widziałam w koronie matki roku…

 

Plus tej sytuacji jest taki, że przy okazji wypróbowałam recepturę (woda+ocet+olejek z drzewa herbacianego), która ładnie czyści wszelkie ślady pleśni czy osadu z mydła. Zabawki muszą tylko dać się wyczyścić.

 

I tu jeszcze jedna dygresja – jestem świadoma zagrożeń płynących z zabawy ślicznymi żółciutkimi kaczuszkami. Wiem o ich ogromnej miłości do grzybów. Jednak uważam, że regularne czyszczenie i częsta wymiana egzemplarzy (koszt na szczęście niewielki) pozwalają mi z czystym sumieniem wrzucać kaczki do wanny starszej córki . To w końcu śliczne żółciutkie kaczuszki!

 

  1. Książki

U nas od samego początku na czele listy. Książeczki szeleszczące, do kąpieli, kontrastowe, wreszcie pierwsze słowa, dźwięki, bajki i baśnie. Aparatka zaraziła się mamusiną miłością do słowa pisanego. Mam nadzieję, że Bliźniaczki zarażą się od niej.

I tu znowu – im prościej, tym lepiej. Nie jestem fanką książek mówiących, grających itp. Książka to tekst plus obrazki (w książkach dla dzieci bardzo ważne). Reszta niepotrzebnie rozprasza.

 

  1. Zamiast rzeczy – przeżycia

Świetnym prezentem mogą być wszelkiego rodzaju bilety na wystawy, spektakle, koncerty itp. Co prawda prezent skonsumuje się po jednym użyciu, ale wspomnienia mogą pozostać na długo i cieszyć bardziej niż niejedna zabawka rzucona w kąt po kilkunastu minutach zabawy.

 

 

Powyższa lista to mój jak najbardziej subiektywny przegląd zabawek dla dzieci. A Wy, jakie lubicie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *